King of the Hammers – królowie offroadu

Trudno znaleźć bardziej wymagający rajd przeprawowo-terenowy niż King of The Hammers. W tym roku amerykańskie, pustynne zmagania wygrał Erik Miller, triumfator z 2012 roku. O poziomie tych zawodów świadczy fakt, że na metę dotarło mniej niż jedna trzecia załóg.

King of the Hammers to zawody offroadowe, których formuła łączy szybkie odcinki znane z rajdów cross country oraz trasy typowe dla rajdów przeprawowych. KOH trwają tylko jeden dzień i w tym roku odbywały się 5 lutego w Johnson Valley w Kalifornii. Była to jubileuszowa, bo dziesiąta odsłona zmagań terenowych.

Chociaż zawody odbywają się w dosyć krótkim czasie, to jednak zapewniają widzom dużo atrakcji, a z kierowców wyciskają siodme poty. Trasa tegorocznych zmagań była skrócona i liczyła „tylko” 176 mil. Kierowcy mieli do pokonania trzy odcinki wiodące po otwartej pustyni, na których mogli rozwijać prędkości sięgające 160 km/h. Prawdziwym wyzwaniem były jednak odcinki wiodące po skalistych zboczach gór, wśród ostrych głazów, ciasnych bram skalnych, sypkiego żwiru i półek skalnych, które wyglądały na niedopokonania. Poszczególne przeszkody rajdu przeprawowego miały nazwy nadane przez organizatorów, które wiele mówiły na ich temat: Jackhammer, Chocolate Thunder czy Wrecking Ball.

King of the Hammers jest taką imprezą, w której samo dojechanie do mety można traktować jako olbrzymi sukces. Spośród ponad 100 załóg, które ustawiły się na starcie tylko 31 teamów ukończyło zmagania. Pozostali albo zostali wyeliminowani z powodu awarii pojazdu, albo nie zdążyli dojechać do mety w wyznaczonym czasie. Ostatni zakwalifikwoany zawodnik potrzebował na przejechanie trasy aż 13 godzin 34 minuty i 51 sekund.

Choć wielu rajdowców może czuć się wygranym, to jednak zwycięzca jest tylko jeden. 10 edycję King of the Hammers wygrał Erik Miller. Zawodnik zdobył pierwsze miejsce po raz drugi – poprzednio triumfował w 2012 roku. Miller przejechał trasę z czasem 7:30:55. Drugi kierowca Jason Scherer stracił do niego 25 minut. Trzeci był Raul Gomez z czasem 8:23:57. Zwycięstwo było dla Millera dużą niespodzianką zważywszy na bardzo wymagającą trasę, ale z pewnością bardziej zaskoczona była jego dziewczyna, której kierowca oświadczył się po wygraniu zawodowów. Najlepszemu amerykańskiemu kierowcy offroad i jego wybrance życzymy wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Oby była mniej wyboista.

Author: Mud Terrain

Share This Post On