Piekielne warunki rajdu GORM 24 H Central Europe Race

Temperatura dochodząca do 40 stopni C, bezlitosne słońce oraz tumany kurzu wdzierającego się w każdy zakamarek pojazdu i utrudniającego widoczność. A do tego nieustająca jazda rozgrzaną terenówką, buggy czy quadem. To nie opis rajdu Dakar, ani pustynnego odcinka rajdu crosscountry, lecz polska edycja Gorm 24 H.

GORM-by-Michał-PsoR-Jaros-15

Foto: Michał Jaros

Wyścig Gorm 24 H Central Europe Race to część niemieckiego rajdu terenowego Deutsche Offroad Meisterschaft. Najważniejsza rozgrywka to dwudziestoczterogodzinny odcinek, w którym zespoły ścigają się non-stop. Każdy team składa się z czterech osób, ale zawodnicy mogą zmieniać się dopiero po minimum sześciu godzinach jazdy. Zwycięzcą zostaje ta ekipa, która przejedzie w ciągu doby największą ilość okrążeń.

Po raz pierwszy edycja GORM 24 H Central Europe Race odbyła się w Polsce. Działo się to od 7 do 8 sierpnia na torze w Olszynie, k. Lubania. Kierowcy nie spodziewali się tak trudnych warunków w tej części Europy. Panująca susza i doskwierający upał sprawiły, że organizatorzy musieli skrócić pętle z 25 km do 16 km.

Nawet Jutta Kleinschmidt, jedyna zwyciężczyni Rajdu Dakar, zwracała uwagę na ekstremalne warunki. Nawet w nocy (rajd rozpoczął się w piątek o 19) nie było łatwo, gdyż kurz utrudniał jazdę oraz wyprzedzanie. Na szczęście tor Olszyna należy do jednych z lepszych tras offroad, więc był dobrze przygotowany do wyścigu.

Polacy na tym piekielnym rajdzie wypadli całkiem nieźle. W klasie Q2 (quad, klasa Rookie: jeden zawodnik 2x6h) zwyciężył Robert Kuzdrowski. Tuż za nim na podium znalazł się Pawel „Drako” Dragon. W klasie samochodów 4×4 (T1) II miejsce zajął zespół Sebastian Ciuła/Jacek Kozakiewicz (Unitest Rally Team).

Author: M Z

Share This Post On