Elektryczna terenówka? Poznajcie Bollinger B1

Nowojorski start-up pod nazwą Bollinger Motors pochwalił się ostatnio planem stworzenia terenówki wyposażonej w silnik elektryczny. Czyżby powoli nadchodziła nowa era motoryzacji? To się okaże, w zależności czy wspomniany projekt spotka się z zainteresowaniem odbiorców.

Bollinger B1 – surowy design i supernowoczesna technika

Bollinger B1Bollinger B1 z wyglądu wydaje się połączeniem Land Rovera Defendera z Jeepem Wranglerem. Jego kanciasta budowa bardziej przypomina czołg, niż samochód do użytku codziennego. To właściwie dobrze, bo celem Bollingera nie będą przecież miejskie drogi, lecz niezbadane off-roadowe szlaki. Firma Bollinger Motors ogłosiła, że zamierza zbierać depozyty na nowy model samochodu. Pierwsze “zaliczki” w wysokości tysiąca dolarów będzie można wpłacać prawdopodobnie już od stycznia następnego roku.

 

 

Co pod maską?

Bollinger B1 będzie posiadał dwa silniki elektryczne, które razem dadzą mu moc 360 koni mechanicznych. Samochód będzie dostępny albo w wersji z akumulatorem 60 kWh, albo 100 kWh. Zasięg auta w kilometrach będzie wynosił od 193 do 322 km. To nie taki zły wynik, biorąc pod uwagę fakt, że auto ma pokonywać lasy i pagórki, a nie jeździć w dalekie wyprawy po szosie. Bollinger osiągnie setkę w 4,5 sekundy, a jego maksymalna prędkość to 204 km/h. Waga tego samochodu ma wynosić 1769 kg.

Bollinger B1

Auto z charakterem

Minimalizm to drugie imię Bollingera B1. Jeśli wyobrażamy sobie, że samochód elektryczny musi być luksusowy, to najwyraźniej jesteśmy w błędzie, bo Bollinger to auto bardzo “surowe” – i to zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Wewnątrz mamy bowiem tylko kierownicę, analogowe zegary, Bluetooth i radio. Jeśli zależy nam na uzyskaniu dodatkowego miejsca, możemy złożyć tylne siedzenia drzwi, a nawet dach czy tylne okna, otrzymując całkiem przyzwoitego pick-upa, któremu niestraszne terenowe szlaki.

Author: Artur Zieliński

Share This Post On